Co Było, a Nie Jest - Zapisano w Rejestr...

Czyli, krótki obraz naszej szkoły ujęty w liczby i luźne wspomnienia autora strony.

Rok 1988
    Bardzo znaczący rok w dziejach szkoły - w tymże roku rozpoczęta została jej budowa.

Rok szkolny 1995/96
    Po prawie ośmiu latach zakończono budowę szkoły i przekazano do użytku pionkowskiej społeczności. W pierwszym roku pracy utworzono w szkole 26 oddziałów, w których uczyło się 731 dzieci. Zatrudniono 46 nauczycieli.

Rok szkolny 1996/97
    W tym roku szkolnym powiększono liczbę oddziałów do 30. W sumie w szkole uczyło się 792 dzieci, pod kierunkiem 53 nauczycieli. 01.02.1997 r. do użytku szkoły został oddany segment "C", w którym utworzono przedszkole.

Rok szkolny 1997/98
    Rok, w którym nasza szkoła posiada najliczniejszą grupę dzieci. Do 31 oddziałów uczęszcza 817 dzieci. Kadra pedagogiczna została powiększona do 58 nauczycieli. 01.09.1997 r. rozpoczęto również budowę sali gimnastycznej, która miała zostać jednym z lepszych obiektów sportowych w mieście.

Rok szkolny 1998/99
    Po roku pracy zakończono budowę sali gimnastycznej, a w jej uroczystym otwarciu uczestniczyły władze miasta, przedstawiciele kuratorium i przedstawiciele władz państwowych. W 31 oddziałach uczy się 785 dzieci pod kierunkiem 57 nauczycieli.

Rok szkolny 1999/2000
    W ramach reformy oświaty szkoła nasza pozostała przy statusie szkoły podstawowej.
    1 września, pod opieką 66 nauczycieli, naukę w szkole rozpoczęło 840 uczniów w 36 oddziałach. W klasie I został utworzony jeden oddział integracyjny. Jesteśmy największą szkołą podstawową w mieście.

Rok szkolny 2000/2001
    Po druzgocącym zwycięstwie w konkursie na dyrektora szkoły, nowym dyrektorem naszej szkoły został nasz poprzedni dyrektor Pan Wojciech Banaś.
    1 września, pod opięką 61 nauczycieli, naukę w PSP Nr 5 rozpoczęło 715 uczniów, w 33 oddziałach. Wielkimi krokami wkracza w życie rozpoczęta już rok wcześniej reforma edukacji. Praca wre... Nauczyciele doskonalą swoje umiejętności. Wszyscy pragną podnieść swoje kwalifikacje zawodowe.

Rok szkolny 2001/2002
    Chociaż w nowy rok szkolny wkraczamy z nieco mniejszym składem rady pedagogicznej (w tym roku w naszej placówce będzie nauczać 58 nauczycieli), to wyraźnie widać, że poziom kompetencji grona stale się podnosi. Już w pierwszym okresie podnoszenia kwalifikacji (staż 9 miesięczny) 6 naszych nauczycieli uzyskało stopień nauczyciela dyplomowanego, a jeden nauczyciela mianowanego - gratulacje!
    W czasie wakacji rozpoczęto budowę szkolnego boiska, na otwarcie którego z niecierpliwością czeka nie tylko 725 naszych uczniów, ale także nauczyciele wychowania fizycznego. Wszyscy mają nadzieję, że na koniec września uda się na boisku rozegrać 1 mecz. Ilość szkolnych oddziałow zmalała do 32.

Rok szkolny 2002/2003
    Pomimo tego, że rekord liczby uczniów i nauczycieli pracujących i uczących się w naszej szkole ustanowiony w roku szkolnym 1999/2000 nie został "pobity" to i tak nie jest źle (biorąc pod uwagę niż demograficzny i sytuację na rynku pracy) ;-). W murach naszej szkoły pod czujnym okiem 62 nauczycieli i pedagogów pobiera naukę 743 uczniów zorganizowanych w 33 oddziały. Boisko na które czekaliśmy w zeszłym roku już od dłuższego czas jest intensywnie wykorzystywane, a jeszcze przed wakacjami, w jego otoczeniu przeprowadzony został bardzo udany Festyn z okazji Dnia Dziecka. W pamięci utkwił zwłaszcza, wspaniały mecz piłkarski "w pianie" i rewelacyjne występy artystyczne. Chociaż pogoda była niezbyt słoneczna, to zabawy i uciech było co nie miara. Niezapomniane wrażenia pozostawiły po sobie także wyjazdy turystyczne grona pedagogicznego (jesienny wyjazd w góry (październik 2001)<Krościenko> - polecam wszystkim, którzy tam jeszcze nie byli, oraz wakacyjny wyjazd do Rzymu (lipiec 2002) - szkoda, że nie mogłem tam być, ale z opowieści wynika, że wspomnienia z tego wyjazdu pozostaną do końca życia).
    Dodam jeszcze jedynie, że poziom kwalifikacji grona pedagogicznego znowu uległ poprawie. Na chwilę obecną, w szkole pracuje 15 nauczycieli posiadających stopień nauczyciela dyplomowanego, co jak widać stanowi ok. 25% ogółu nauczycieli naszej szkoły, a wszystko wskazuje, że będzie jeszcze lepiej. I tym optymistycznym akcentem ...

Rok szkolny 2003/2004
    Nieco spóźniona notatka związana z rozpoczęciem nowego roku szkolnego pojawia się w końcu w tym miejscu. Najpierw podsumowanie roku poprzedniego.
    Zaczynając od spraw najprzyjemniejszych przypomnę o kolejnych imprezach wyjazdowych integrujących środowisko pracowników naszej szkoły. W październiku 2002, czyli już po czasie gdy powstał poprzedni wpis na tej stronie odbyła się wycieczka w najbardziej odległe i dzikie zakątki naszego pięknego kraju - Bieszczady. Baza wypadowa to <Polańczyk>, a miejsce zakwaterowania sanatorium. Pogoda paskudna. Padało cały czas. Większość czasu w autobusie. Mgła i deszcz uwypuklają i czynią bardziej dzikimi, rezległe i niezamieszkałe tereny Bieszczadów. Nie mniej jednak wieczorny czas odpoczynku i imprez rozrywkowych rekompensuje trudy całego dnia. Szczególnie miło wspominany będzie pewien wieczorny wypad do małego baru. Gorący piec, gorące wino, super zabawa...
    Po powrocie z wycieczki nadszedł czas na intensywną pracę. Atmosfera szkoły przesiąknięta dwoma podstawowymi zagadnieniami: koniec pierwszego etapu związanego z awansem zawodowym na nauczyciela dyplomowanego (2 lata i dziewięć miesięcy upływa w maju 2003 roku), podejmujemy działania związane z nadaniem imienia szkole (patronem szkoły ma zostać Jan Paweł II).
    Gdy piszę ten tekst mamy już koniec października 2003. Letnie komisje kwalifikacyjne zakończone. W szkole zatrudnionych jest 5 nauczycieli kontraktowych, 28 mianowanych i 27 dyplomowanych. W porównaniu z rokiem ubiegłym zmalała ogólna liczba nuczycieli. Zmianie uległ procentowy udział nauczycieli dyplowanych w szkole, który w chwili obecnej wynosi 45%. Myślę, że mamy się czym pochwalić. W 31 oddziałach uczy się 679 dzieci, co w porównaniu z latami ubiegłymi stanowi najmniejszą liczbę - wyraźnie widać wpływ niżu demograficznego.
    16-10-2003 roku odbyła się
uroczystość nadania imienia szkole. Dzięki działaniom podjętym przez dyrekcję szkoły, grono pedagogiczne oraz wiele osób dobrej woli, nasza placówka nie tylko otrzymała imię znamienitego patrona, ale również w piękny sposób uczciła 25-lecie pontyfikatu Jana Pawła II. Od tej chwili możemy mówić o naszej szkole "Publiczna Szkoła Podstawowa Nr 5 w Pionkach, imienia Jana Pawła II".
    Tydzień po uroczystości nadania imienia szkole wyruszyliśmy na "tradycyjny" już wyjazd integracyjny. Dzięki właściwej organizacji zajęć i umiejętności wypracowywania wolnego czasu udało nam się zorganizować i przeprowadzić 4 dniowy wyjazd w góry, połączony z krótki wypadem do Pragi Czeskiej. Kolejny piękny zakątek Polski odsłonił przed nami swoje tajemnice - Krynica Zdrój, Błędne Skały, Szczeliniec, Wambierzyce, to główne punkty na trasie którą przebyliśmy podczas tegorocznej wędrówki.
    Wspólne wyjazdy grona pedagogicznego organizowane już od kilku lat nie tylko pozwalają na bliższe poznanie poza miejscem pracy, ale są również doskonałą okazją do relaksu psychicznego i gromadzenia energii niezbędnej do ciężkiej całorocznej pracy. Ze swojej strony mam nadzieję, że zwyczaj corocznych wyjazdów będzie kontynuowany w latch kolejnych.

Rok szkolny 2004/2005
    Rok szkolny rozpoczęty. Na początek trochę osobistych przemyśleń autora z roku minionego. Cieszę się bardzo, że jest w naszej szkole duża liczba nauczycieli, którym chce się robić więcej niż mogliby wymagać od nich pracodawcy. Myślę, że szczególnie powinni być z tego zadowoleni właśnie nasi pracodawcy (ci bezpośredni i pośredni). A chcieć to znaczy móc. I nie mam tu bynajmniej na myśli szeregu działań mających na celu podnoszenie kwalifikacji zawodowych, osiąganie lepszych wyników nauczania czy usprawniania działalności szkoły. Takie działania to już norma w działaniu wiekszości placówek oświatowych. Tym co najdłużej pozostaje w pamięci są szkolne wycieczki. Wycieczki wychowawców ze swoimi wychowankami oraz tradycyjny już wyjazd grona pedagogicznego.
    O tym chcę napisać. Nie myliłem się oczekując kolejnego wyjazdu. Jednak tym razem zaszła niewielka zmiana. Gdy w październiku 2003 r. Praga Czeska (choć piękna) przywitała nas mrozem i drobnymi płatkami śniegu postanowiliśmy, aby nasze wspólne wyjazdy, które dotąd były uświetnieniem Dnia Edukacji Narodowej przenieść na bardziej słoneczne dni. Oczywiście najbardziej korzystnym i możliwym do wykorzystania okresem jest czas długiego majowego weekendu. Niezawodne organizatorki naszych wyjazdów jak zwykle stanęły na wysokości zadania i wszystko było gotowe na czas. Mimo drobnych zgrzytów i tarć związanych z niektórymi elementami wyjazdu całość przedsięwzięcia należy uznać za zakończone sukcesem. Pisząc o zgrzytach nie będę mówił o szczegółach - zainteresowani wiedzą o co chodzi. Zresztą drobne trudności i nieprzewidziane sytuacje mają to do siebie, iż są specyficzną metodą utrwalenia w zakamarch pamięci chwil, które potem wielokrotnie wspominamy w przyszłości. Bez nich mogłoby być "za normalnie".
    Długo by opisywać szczegóły, a w kilku zdaniach mogę napisać tak:
    Dzień pierwszy: jedziemy, jedziemy, jedziemy. Dojechaliśmy na Krupówki. Na deptaku i straganach czuć nadciągający klimat zbliżającego się weekendu.
    Dzień drugi, to wyjazd na Słowacką stronę, a tam wędrówka do wnętrza ziemi i zwiedzanie jaskini Bielańskiej. No cóż - w takiej jaskini byłem pierwszym raz, a do dzisiaj nie wiem jakie wrażenie ona na mnie zrobiła. Piękna, ale o wiele przyjemniej czuję się gdy nad głową widzę niebo, a obok siebie odrobinę zieleni. Chwilę później w promieniach ciepłego majowego słońca zwiedzamy Słowackie Muzemu Narodowe na zamku Spišský Hrad. Może trudno w to uwierzyć, ale gdy się człowiek skoncetruje to nawet słowacki zrozumie ;-). W drodze powrotnej, krótka wizyta w kościele z ołtarzem wykonanym przez mistrza Jakuba z Levoči.
    Dzień trzeci to wędrówka po górach. Pomimo zbliżającego się lata na szczytach Tatr leży śnieg. Zagorzali entuzjaści nart i snowboard-ów korzytają z ostatniej możliwości ślizgu po zboczu. My zaś wspinamy się do góry. Miejscami po suchym gruncie, miejscami po śniegu docieramy na Murowaniec, a z tamtąd przez mocno jeszcze zasypane przejścia z niemałym trudem wędrujemy nad Czarny Staw Gąsiennicowy. Staw skuty lodem (3 maja). Kilka pamiątkowych zdjęć i wracamy. Długa wędrówka powrotna. Mocno zmęczeni docieramy na kwaterę. Gospodyni przygotowała nam pieczonego barana. Skłamałbym, gdybym napisał, że był zły. Sam zjadłem dwie spore porcje - potem tańce zabawa i rozmowy do późnych godzin rannych.
    Dzień czwarty: wracamy do domu. Utęsknieni za rodzinami, pełni sił do intensywnej pracy związanej ze zbliżającym się końcem roku jedziemy, jedziemy, jedziemy. Z plecaków wystają pamiątki, a wolne miejsca bagażu zajęte przez pachnące, świeżo uwędzone oscypki.
    Wakacje minęły (jak zwykle zresztą) za szybko. Nowy rok szkolny to nowe dane, o których nie sposób nie napisać, aby dopełnić obrazu rzeczywistości. 29 oddziałów szkolnych, 637 uczniów i 56 nauczycieli. W tym 31 nauczycieli dyplomowanych, 22 nauczycieli mianowanych, 1 kontraktowy i 2 stażystów.
    Z niecierpliwością oczekujemy otwarcia nowej pracowni komputerowej. Mamy nadzieję, że pomimo pewnych problemów formalno-proceduralnych (jak to ładnie napisał jeden uczestników grupy dyskusynej związanej z projektem) nową pracownię otrzymamy jeszcze przed feriami zimowymi. Przed nami dziesiąty rok pracy szkoły.

Rok szkolny 2005/2006
    W tym roku troszkę później niż zwykle wprowadzam informacje podsumowujące rok poprzedni i dane statystyczne o szkole. Wygląda na to, że szkoła pracuje na "bardzo wysokich obrotach", a realizacja wielu zadań zajmuje znaczną ilość czasu.
    Rok temu pisałem, że czekamy na nową pracownię komputerową. Nic się w tej sprawie nie zmieniło - dalej czekamy. Minęło już ponad rok i osiem miesięcy - sporo jeśli chodzi o czas oczekiwania na pracownię. Cały czas żyjemy nadzieją, że wszystko zakończy się dobrze. Miałem zamiar, ale chyba nie będę w tym miejscu cytował wszystkim znanego przysłowia o nadziei i głupocie. Na przekór wszystkiemu dalej pozostaję "niepoprawnym" optymistą.
    W 27 oddziałach naszej szkoły uczy się 588 uczniów. Mamy 55 nauczycieli (33 dyplomowanych, 19 mianowanych, 2 kontraktowych i 1 stażystę). W obsłudze technicznej i administracji pracuje łącznie 16 osób. Warto wiedzieć, że w szkole wśród 27 oddziałów klasowych mamy 4 oddziały integracyjne. W maju 2005r. odbył się konkurs na dyrektora szkoły. Pan dyr Wojciech Banaś, nie dał się pokonać konkurencji i ponownie został powołany do pełnienia obowiązków dyrektora PSP Nr 5 w Pionkach.
    Już w zeszłym roku szkolnym rozpoczęliśmy międzynarodową współpracę w ramach programu Socrates Comenis. Razem ze szkołami partnerskimi z Francji, Turcji, Rumuni, Łotwy oraz Polski utworzyliśmy program, który zyskał akceptację Polskiej Agencji Narodowej i został wdrożony do realizacji. W ramach podjętych działań mają powstać dwie bajki autorstwa naszych uczniów, które następnie zostaną opublikowane.
    Dla tych, którzy czekają na relację z wyjazdu integracyjnego nauczycieli przedstawię krótki opis tego, który miał miejsce w październiku.
    Długo przyszło nam czekać na kolejny wyjazd - od maja 2004 do października 2005. Chociaż okres wiosenny był może korzystniejszy ze względu na piękną pogodę, to na skutek zbiegu wielu okoliczności, wyjazd majowy nie doszedł do skutku. W tym roku postanowiliśmy przez trzy dni zapoznać się z urokami okolic Wisły (oczywiście nie chodzi mi tutaj o rzekę).
    Jak to zwykle bywa, prawie cały pierszy dzień wyjazdu zajęła nam podróż. Na miejsce dojechaliśmy grubo po 21-ej. Cały drugi dzień to wyjazd z przewodnikiem na trasę tzw. Dużej Pętli Beskidzkiej. Po drodze zwiedzaliśmy m.in. Kurną Chatę Kawoluków (1863r), gdzie wysłuchaliśmy bardzo ciekawej opowieści. Dalej Izba Koronkarstwa w Koniakowie i znowu pełna humoru opowieść połączona z prezentacją gry na trąbicie, obrazów miejscowych artystów i wyrobów koronkarskich. Dla chętnych możliwość zakupu. Zainteresowanym dodam, że panie mierzące koronkową bieliznę przed zakupem dostają od sprzedawcy 10% rabatu (występuje tylko jedna niedogodność - brak przymierzalni ;-)). Podczas dalszej podróży poznaliśmy Milówkę, Węgierską Górkę i jezioro Żywieckie. Jedną z atrakcji tego dnia jest wyjazd
gondolową kolejką linową na Szyndzielnię. Po powrocie (w godzinach wieczornych), uroczysta kolacja z góralską kapelą w karczmie "Ondraszkowa Izba", usytuowanej przy głównym deptaku spacerowym Wisły. Biorąc pod uwagę opinnie uczestników kolacji, mogę szczerze polecić "Ondraszkową Izbę" wszystkim, którzy mają zamiar odwiedzić Wisłę. Wspaniałe jedzenie, przytulna atmosfera i co najważniejsze bardzo profesjonalna i miła obsługa.
    Trzeci dzień to spacer po Wiśle - zakupy pamiątek oraz wyprawa do Ustronia na wyjazd
krzesełkową kolejką linową na Czantorię. Z górnej stacji kolejki, krótki spacer przez szczyt do czeskiego schroniska. Pod szczytem Czantorii przy górnej stacji kolejki kolejna atrakcja dla miłośników mocnych wrażeń. Możliwość przejazdu zjeżdżalnią - Letnim Torem Saneczkowy. Osobiście doświadczyłem wrażeń jakich dostarcza przejazd saneczkami. Uważam, że było warto. Tor saneczkowy przebiega serpentynami dziewięciu zakrętów, przy różnicy poziomów około 50m. Długość toru wynosi 710m. Prędkość zjazdu kontrolowana jest przez zjeżdżającego za pomocą hamulca i jest ograniczona do 30 km/godz. hamulcem odśrodkowym działającym samoczynnie. Wrażenia z jazdy - niezapomniane. Czasu jak zwykle mało, aby skosztować innych atrakcji. Wracamy do Ustronia. Po obiedzie wyruszamy w drogę powrotną i jeszcze przed niedzielą jesteśmy w domach.
    Jedynym minusem wyjazdu, który również pozostawił niezapomniane wrażenia, ale tym razem negatywne była bardzo niemiła obsługa w pensjonacie, w którym przyszło nam nocować. Pomimo dobrych warunków bytowych: ładne pokoje wyposażone w indywidualne węzły sanitarne i TV nie polecamy nikomu pensjonatu "Urocza" w Wiśle. Przyjemość jaką niesie kontakt z górami i czasem odpoczynku może zepsuć właściciel pensjonatu i obsługa stołówki.
    Tak czy inaczej po wyjeździe w pamięci pozostaną nam same miłe wspomnienia, a te niemiłe zostaną zatarte lub będą stanowić podstawę do tworzenia dowcipów. Na koniec dla wszystkich zainteresowanych,
mała galeria zdjęć z wyjazdu.

Rok szkolny 2006/2007
    Nie da się ukryć, że znowu chodzimy do szkoły. Wyraźnie widać zmniejszenie liczby uczniów w szkole, a my z niepokojem spoglądamy w przyszłość i zastanawiamy się kiedy to się zmieni. Czy powrócą czasy kiedy w naszej placówce było ponad ośmiuset uczniów?
    Według danych na miesiąc październik 2006 r., naukę w PSP Nr 5 pobiera 529 uczniów podzielonych na 25 oddziałów. Spadł również poziom zatrudnienia w szkole. Swoją wiedzą dzieli się z uczniami 52 nauczycieli, z czego 35 to nauczyciele dyplomowani, 13 mianowani, 1 kontraktowy i 3 stażystów. W administracji i obsłudze technicznej szkoły pacuje 16 osób.
    W tym miejscu dodam również, że 5-cioro z pracujących w szkole nauczycieli ukończyło z wynikiem pozytywnym wymagany przez ministerstwo kurs kwalifikacyjny umożliwiający pełnienie funkcji eksperta w komisjach do spraw awansu zawodowego nauczycieli. Gratulacje!
Może niektórzy stali czytelnicy tego fragmentu szkolnej witryny będą rozczarowani, ale nie będzie tym razem sprawozdania z wyjazdu integracyjnego nauczycieli. Przyczyna jest jedna - wyjazd się nie odbył. Na skutek różnych czynników i okoliczności zdecydowano, że tym razem szkolny wyjazd integracyjny spróbujemy zorganizować w maju. Jeżeli tylko dojdzie do skutku postaram się coś o nim napisać, aby "tradycji" stało się zadość.
    Mógłbym jeszcze trochę ponarzekać na różnego rodzaju problemy dnia codziennego i świętecznego ;-) (tak jak to czyni zwykle maruda) jednak tego nie uczynię. Skieruję się raczej do swojej optymistycznej części osobowości, która zdecydowanie przeważa nad pesymistyczną i zawsze twierdzi, że wszystko będzie dobrze. W bajce dla dzieci "Miś kudłatek" mówił tak: "Budowaliśmy, budowaliśmy i zbudowaliśmy". Ja napiszę tak: Czekaliśmy, czekaliśmy i doczekaliśmy się! Słowa te dotyczą oczywiście naszego nowego sprzętu komputerowego. Długo oczekiwany, ale w końcu jest. Kosztem licznych przygotowań i 4 nocy spędzonych w szkole przy nadzorze ekip instalatorów mamy dwie nowoczesne pracownie komputerowe i dwa Internetowe Centra Informacji Multimedialnej. Wszystko ładnie spięte w jednej sieci komputerowej służy uczniom i nauczycielom. Zauważ drogi czytelniku, że m.in. strona, którą właśnie czytasz umieszczona jest na serwerze dostraczonym razem z pracownią.
    Marzeniem moim jako administratora szkolnej sieci komputerowej jest to, aby sprzęt ten działał bezawaryjnie i omijały go wszelkie nieszczęścia, które potrafią dotykać sprzęt komputerowy (awarie, wirusy, włamania i inne, o których się nawet filozofom nie śniło). Czego sobie i innym administratorom szkolnych pracowni życzę.
(27.10.2006).

Rok szkolny 2007/2008
    Wrzesień anno Domini 2007. Nadszedł czas na uzupełnienie zapisu "dziennika pokładowego". Według stanu podawanego przez sekretariat szkoły, na pokładzie okrętu PSP Nr 5 w Pionkach znajduje się załoga w składzie: 540 uczniów, 53 nauczycieli (41 dyplomowanych, 6 mianowanych, 5 kontraktowych i 1 stażysta). Jak widać - "oficerowie na okręcie", to w większości wysoko szkoleni specjaliści najwyższej rangi, pod dowództwem "kapitana okrętu", którym niezmienne pozostaje p. dyrektor Wojciech Banaś, a pomocą w codziennym prowadzeniu tego "okrętu" służą zastępcy dyrektora p. Barbara Glimasińska i p. Ewa Zamorska. W stosunku do roku ubiegłego delikatnie wzrósł stan załogi zarówno po stronie liczby uczniów, nauczycieli jak i pracowników administracji i obłsugi technicznej. Tym razem w tym obszarze działalności szkoły mamy 17 osób.
    Ocean rzeczywistości, po którym porusza się nasz okręt targany jest co chwila nowymi zmianami. Nowe zdarzenia, nowe zarządzenia, nowe wyzwania - chociażby "rozkaz umundurowania marynarzy". Jednak doświadczona załoga utrzymuje okręt na falach sięgając w swej kreatowyności po coraz to nowe pomysły. Lekka "bryza w żagle" wiejąca ze strony Unii Europejskiej sprawia, że możemy zaoferować uczniom szereg nowych możliwości. Powstają nowe kluby i koła, a uczniowie mogą uczestniczyć w licznych dodatkowych zajęciach, które nie tylko pomagają uzupełnić deficyty wiedzy, ale i poszerzyć ją poza standardowe ramy. Działania swoje kontynuuje program "Socrates Comenius", wiele ciekawych inicjatyw podejmowanych jest w ramach projektów "Szkoła Równych Szans" oraz "Sukces ucznia - promocją szkoły".
    Na "naszym okręcie" jest miejsce dla każdego. Po ciężkiej bitwie - udało się nam także w tym roku utworzyć na poziomie klas pierwszych jeden oddział integracyjny. Łącznie liczba oddziałów w szkole to 25, do których należy zaliczyć również dwa oddziały "zerowe".
    Kurs - wakacje 2008 - został wytyczony. Informacja dla załogi - na kursie dwie "niebezpieczne przeszkody": klasyfikacja śródroczna i roczna. Koniec komunikatu. :-)
    "Dziennik pokładowy" - uzupełnienie. W zeszłym roku pisałem, że "okręt" posiada nowe komputery. Mocno testowane przez załogę spełniają swoje funkcje, chociaż nie omijają ich: ani awarie, ani wirusy, ani próby włamań. Miejmy nadzieję, że nie będzie gorzej, główny silnik wytrzyma, a okrętowego "mechanika od komputerów" nie opuści cierpliwość.
    Jako, że słowo rzecz święta wracam do obietnicy opisu wyjazdu integracyjnego. ... Myślicie, że będzie opis? Niespodzianka! Nie będzie. Dlaczego? No cóż. Zapracowana "kadra oficerska okrętu" nie miała czasu na to, aby zapewnić sobie chociaż odrobinę wytchnienia od codziennych obowiązków. Miejmy nadzieję, że podczas naszego rejsu natrafimy na "wyspę skarbów", która pozwoli nam powiedzieć stop ciągłej bieganinie i wróci dawno zapomniany klimat spokojnej "żeglugi" po niewzburzonych wodach edukacji. Dzielni żeglarze będą dobrze wynagradzani za ciążką pracę, a i kapitan "sypnie" od czasu do czasu garscią złota, aby pozytywnie motywować swoją załogę.

Rok szkolny 2008/2009
    "Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia." - Tak pisał Henryk Sienkiewcz rozpoczynając znaną wszystkim Trylogię.
    Jest grudzień 2008 roku. Nadchodzi czas Bożego Narodzenia i jak nigdy wcześniej, tak w tym roku dopiero teraz kilka słów z klawiatury mojego komputera przedostaję się do szkolnego WebBloga. Szkoła funkcjonuje na pełnych obrotach przygotowując się do oceny pracy uczniów za pierwsze półrocze, a wszystko co dzieje się w otaczającej nas rzeczywistości wydaje się być odrobinę nierealne i odchodzące na dalszy plan w obliczu nadchodzących Świąt i zbliżającego się Nowego Roku.
    Rok szkolny 2008/2009 rozpoczęliśmy z najmniejszą jak do tej pory liczbą uczniów - 522 (w skład których wchodzą również grupy zerówkowiczów). Zmniejszyła się również ilość nauczycieli, którzy każdego dnia zmierzają do pracy, aby dzielić się z uczniami swoją wiedzą i doświadczeniem. W chwili obecnej w szkole pracuje 39 nauczycieli dyplomowanych, 6 nauczycieli mianowanych i 4 kontraktowych. Obniżenie liczby oddziałów do 23 sprawiło, że na stanowisku zastępcy dyrektora przestała pracować p. Barbara Glimasińska. Pracą szkoły nadal i niestrudzenie kieruje dyrektor Wojciech Banaś wraz ze swoim zastępcą p. Ewą Zamorską.
    Ciągle spadająca liczba dzieci, które uczęszczają do szkoły (niż demograficzny), projekty zmian w sferze polskiej edukacji, które nie wróżą nic dobrego dla tych wszystkich, którzy związali się z zawodem nauczyciela i niepewność tego co nastąpi w kolejnych latach, skłaniają do postawienia pytania... Co dalej? Jakie nadzwyczajne zdarzenia muszą jeszcze zajść, aby po latach "chudych" nadszedł czas na te "tłuste". Tak aby nauczyciel nie musiał się martwić o to, że za rok zostanie bezrobotnym, uczeń o to czy nie będzie musiał dojeżdżać do szkoły, która nie jest tak blisko domu jak by chciał, a dyrektor o to, że ciągle na wszystko brakuje pieniędzy. Jakie "wojny" i "bitwy" przyjdzie nam jeszcze stoczyć aby naszym uczniom zapewnić właściwe warunki do nauki, pracy i zabawy? Czy kiedyś o roku szkolny 2008/2009, ktoś powie - "to był dziwny rok."?
    Jedna wielka bitwa już za nami. Bitwa, która nazwana została "termomodernizacją budynku szkoły nr 5". Bitwa zwycięska. Mamy nadzieję, że teraz, gdy nadejdą mrozy będzie nam ciepło, a zimowe kurtki pozostaną tam gdzie ich miejsce - w szatni. Budynek szkoły został ocieplony, a elewacja ozdobiona kolorowymi wzrorami, które żywymi barwami wyróżniają budynek z otoczenia i sprawiają, że od razu robi się weselej. Ciągle toczymy inne małe bitwy, w których zdobywamy pieniądze na realizację zajęć pozalekcyjnych i projektów mających pomóc tym, którzy najbardziej pomocy potrzebują. Warto tu wspomnieć chociażby o powstałym w szkole Centrum Edukacyjno-Terapeutycznym czy projekcie "Nie jesteś Sam" realizowanym w ramach Rządowego programu wyrównywania szans edukacyjnych dzieci i młodzieży w 2008 roku. Dzięki niemu uczniowie mają szansę wyrównywania zaległości edukacyjnych, zdobywania nowych wiadomości i umiejętności (nawet fotograficznych) oraz praktycznego poznawania historii i otoczenia w którym żyją, uczestnicząc w licznych wycieczkach i wyjazdach edukacyjnych.
    Wszystko to pozostawia w nas odrobinę nadziei, że wszystkie nowe nadzwyczajne wydarzenia, z którymi przyjdzie nam się spotkać będą jedynie dobrą wróżbą na przyszłość. Czego życzę całej szkolnej społeczności, miastu i jego mieszkańcom.
(14.12.2008).

Rok szkolny 2009/2010

    Zakończone pierwsze półrocze roku szkolnego 2009/2010 - czas na kilka dni wytchnienia.
Gdy w zeszłym roku przelewałem swoje myśli na stronę WebBloga byłem przekonany, że grudzień to wyjątkowo późny czas na robienie jakiegokolwiek wpisu. W związku z tym pierwsze podejście do wpisu podjąłem już w listopadzie. Niestety - to, co napisałem nie przeszło autocenzury :-). Może to brak dystansu do pewnych spraw, a może zupełnie coś innego. W każdym razie nie mogę się jakoś przyzwyczaić do wprowadzonej przez Panią Minister Hall dodatkowej godziny pracy popularnie zwanej "Hallówką". W kolejnym roku ma być takich dodatkowych godzin dwie. O wiele bardziej naturalne wydało mi się realizowanie dodatkowych zajęć (chociażby nieodpłatnie) w ramach działań podejmowanych z własnej inicjatywy, w postaci zajęć wyrównawczych, czy kółek zainteresowań. Być może się mylę w swojej subiektywnej ocenie sposobu wprowadzenia takiej dodatkowej formy pracy z uczniem, ale ciągle po głowie "chodzi mi taka myśl" - "jakieś to, takie dziwne".
    Pomimo, że w mrokach dziejów pozostał szczególny czas bardzo intensywnej pracy dużej grupy nauczycieli, w trakcie podnoszenia kwalifikacji w ramach reformy edukacji, to dzisiaj zauważam coś bardzo niepokojącego. Ta intensywna praca wcale się nie skończyła. Gdy na szkolnych korytarzach rozlegnie się pierwszy dzwonek nowego roku szkolnego, wpadamy w szalony wir pracy. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Coraz więcej rzeczy do zrobienia, coraz więcej problemów do rozwiązania, coraz więcej wiedzy do zdobycia i... coraz mniej czasu. Z tej perspektywy praca w szkole w latach 1996-2000 wydaje się być spokojną i niezakłócaną większymi problemami sielanką, która w pamięci tkwi jak raj utracony. Z drugiej zaś strony stare przysłowie mówi: "Nie masz czasu? - Znajdź sobie dodatkowe zajęcie!". Jednak teraz zdarza się, że gdy ktoś prosi nas o pomoc, to po prostu musimy odmówić. Sami zgadniecie, dlaczego? Po prostu fizycznie braku na to czasu.
    Teraz kilka danych statystycznych, które kiedyś może się komuś na coś przydadzą. W szkole funkcjonuje 21 oddziałów (w tym dwa oddziały "zerowe"). Nad prawidłowym rozwojem 484 uczniów opiekę sprawuje 47 nauczycieli (37 dyplomowanych, 6 mianowanych i 4 kontraktowych).
    Tym razem zakończę słowami wybitnego satyryka i aktora - Jana Tadeusza Stanisławskiego - "I to by było na tyle".
(31.01.2010).


Rok szkolny 2010/2011

    "Cóż tam, panie, w polityce?
 
   Chińcyki trzymają się mocno!?"
Ten krótki fragment z Wesela S. Wyspiańskiego, zna chyba każdy. Ja zaś na tak postawione pytanie odpowiem tak jak Dziennikarz z tegoż dramatu - "Otóż właśnie polityków mam dość, po uszy, dzień cały".
Po tragicznym wypadku samolotowym pod Smoleńskiem w kwietniu zeszłego roku, przez cały czas tylko kłótnie jednej strony sceny politycznej z drugą. Polityka... - jedna z niewielu rzeczy, którymi się brzydzę. Ludzie zamiast współpracować ze sobą, kłócą się dla osiągnięcia własnych, często jakże przyziemnych korzyści. Widać to nie tylko na samych szczytach władzy, ale także w wielu miastach i miasteczkach naszego pięknego kraju. Znowu przychodzi mi na myśl cytat z Wesela "Wyście sobie, a my sobie. Każden sobie rzepkę skrobie". Na szczęście, polityka mnie nie interesuje, a w codziennym życiu bardziej odpowiada mi prostoduszne myślenie Kaźmirza Pawlaka z filmu "Nie ma mocnych" - zdanie wypowiedziane do żony - "Oj, Mania, Mania, kiedy w Tobie zaświta historyczne myślenie, że Polska nie dzieli się na kresowych i resztę, tylko na mądrych i głupich". Dlatego nie napiszę nic więcej o polityce, a przytoczę nieco informacji statystycznych dotyczących naszej szkoły.
    W 17 zespołach klasowych i 4 oddziałach zerowych uczy się 497 uczniów. W szkole pracuje 51 nauczycieli (w tym 38 dyplomowanych, 6 mianowanych, 3 kontraktowych i 4 stażystów).
    Od pierwszego września roku szkolnego 2010/2011 szkołą kieruje nowy dyrektor wraz z nowym zastępcą. Stanowiska te objęły nauczycielki naszej szkoły. Dyrektorem została pani Joanna Ewa Klich, a jej zastępcą pani Katarzyna Stolarska. W tym miejscu życzę nowej dyrekcji samych sukcesów w kierowaniu szkołą. Bo chociaż praca ta na pewno nie należy do łatwych, to dobrze wykonana może przynieść wiele satysfakcji osobistej, a otwarcie się na problemy pracowników i uczniów jest podstawą do dalszego rozwoju szkoły.
    Za 15 lat ciężkiej pracy na rzecz szkoły należą się podziękowania dla kończącego kadencję na stanowisku dyrektora, pana Wojciecha Banasia, który wraz ze swoim zastępcą, panią Ewą Zamorską fachowo i z oddaniem prowadzili naszą placówkę, aż do tej pory. Powodzenia w dalszej pracy, bo praca nauczyciela nie kończy się nigdy.
    No właśnie... napisałem, że "praca nauczyciela nie kończy się nigdy". Zawsze jest okazja, aby podzielić się z innymi swoim doświadczeniem i wiedzą. Służyć pomocą i pokazywać to, co jest dobre oraz mówić o tym, co jest złe. Wskazywać na wzorce, które są warte naśladowania. Nasza praca trwa nie tylko od poniedziałku do piątku. Czasami także i w święto. Takim świętem, był dla nas dzień, w którym patron naszej szkoły - Jan Paweł II - został oficjalnie ogłoszony błogosławionym. 1 maja 2011 roku to data, którą na pewno warto zapamiętać. W tym dniu wielu z nas miało okazję być świadkami tego wydarzenia, oglądając uroczystość beatyfikacji transmitowaną w telewizji. Niektórzy z mieszkańców Pionek, mieli możliwość wyjechania do Rzymu, aby tam uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. My zaś, zostając na miejscu, zaangażowaliśmy się w realizację spektaklu, który miał pokazać właśnie te dobre i godne naśladowania wzorce, a właściwie wzorzec, jakim dla milionów, a może miliardów ludzi jest Jan Paweł II. 3 maja 2011 roku uczniowie naszej szkoły, kierowani i wspierani przez nauczycieli, przygotowali inscenizację pt. "Wspomnienie o Janie Pawle II". Jak zawsze wyszło doskonale. Publiczność była pod wrażeniem, a sama inscenizacja na pewno na długo utkwi wszystkim w pamięci, pobudzając do refleksji i zastanowienia.
    Kończąc ten wpis, mógłbym stwierdzić, że specjalnie czekałem z nim, aż do beatyfikacji naszego patrona. Ale w ten sposób przypisałbym sobie dar jasnowidzenia i umiejętność przewidywania tego, co nieprzewidywalne. Jednak chyba tak nie jest ;-), a ja nie potrafię nawet przewidzieć, kiedy znowu w tym miejscu wpiszę coś nowego? Mam nadzieję, że będzie to wcześniej niż w tym roku. Chociaż nie raz już tak pisałem. Ale jak to mówią - "pożyjemy - zobaczymy".
(03.05.2011).

Rok szkolny 2011/2012

    510 uczniów, 37 nauczycieli dyplomowanych, 6 nauczycieli mianowanych i 4 kontraktowych, to stan na ten rok szkolny. Bez trudu zauważyć można lekki wzrost liczebności po stronie uczniów i spadek liczebności po stronie nauczycieli w stosunku do roku ubiegłego. Marzeniem wielu osób jest, aby utrzymała się tendencja wzrostowa w liczbie dzieci uczęszczających do naszej szkoły, a rok szkolny 2009/2010 byłby wtedy najniższym punktem mówiącym o liczebności naszej placówki. Dla formalności dodam jeszcze, że mamy 22 oddziały (w tym 4 grupy "zerowe").
    Otaczający nas świat i środowisko, w którym żyjemy skłania nas do różnych przemyśleń. Wymuszenie przez rząd podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat, niczym nieuzasadniony wzrost cen paliwa (dzisiaj 5,86 zł za litr E95), problemy z budową autostrad przed Euro 2012 i wiele innych, są tłem dla tych spraw, o których się nie mówi. Jakie to sprawy? Każdy ma pewnie swoje zdanie. Ja zaś w tegorocznym wpisie skoncentruję się na przysłowiach, które są mądrością narodu.
    "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem".

Chociaż mówi się, że prawda zawsze się obroni, to o wiele częściej żałujemy tego, co powiedzieliśmy, niż tego, czego nie powiedzieliśmy. Bardziej żałujemy tego, co zrobiliśmy niż tego, czego nie zrobiliśmy - chociaż to też nie jest regułą.
    To jak postępujemy wynika z typu naszej osobowości i cech naszego charakteru. Jeden powie - "zrobiłem to i nie żałuję", a drugi w tej samej sytuacji powie - "nie zrobiłem - i żałuje". Ja zaś powiem tak: zanim cokolwiek zrobisz lub powiesz - pomyśl. Zastanów się, w jakim celu to robisz. Czy chcesz zaspokoić swoje ambicje, czy chcesz komuś pomóc, czy też może chcesz komuś zaszkodzić? Bardzo trudno jest powiedzieć "zrobiłem to i żałuję". Niejednokrotnie zaś mówimy - "gdybym mógł cofnąć czas, to postąpiłbym zupełnie inaczej". Zawsze dajmy sobie czas do namysłu. Niech to będzie, chociaż kilka sekund, a jeżeli mamy wątpliwości niech to będzie kilka dni lub nawet tygodni. Niech nie będzie tak, że "człowiek człowiekowi wilkiem". Nie bądźmy obłudnikami, którzy "patrzą" tylko własnej korzyści i chociaż czasami zachowajmy milczenie.

    A jak to się ma do mnie? Trudne pytanie. Zawsze uważałem, że to, co w sercu - to na języku i że prawda sama się obroni. Dzisiaj wiem, że "mowa jest srebrem, a milczenie złotem". Jeżeli piękną i szczerą przemową możesz komuś pomóc, to mów, ale jeżeli Twoje słowa mają kogoś skrzywdzić to milcz. Tak się zastanawiam - czy fragment "mowa jest srebrem" nie jest ściśle związany z Judaszowymi srebrnikami (srebrem otrzymanym za słowa).
    I w tym momencie taka myśl mi się nasuwa (cytat z reklamy TV) - "Chyba muszę iść i zjeść snickers-a, bo zaczynam strasznie filozofować" :-).
    Podsumowując... Szukajmy przyjaciół, na których możemy liczyć nawet w najtrudniejszych chwilach. Przyjaciół, dla których nasze słowa (nawet krytyczne) będą źródłem wiedzy do tego jak stawać się lepszymi ludźmi. Doceńmy to, co posiadamy i pamiętajmy zarazem o tym, co napisał poeta - "Nic wiecznego na świecie: Radość się z troską plecie". I niech tej radości będzie więcej niż trosk, a słowa nasze nagradzane będą złotem, a nie srebrem.
(05.04.2012).

Rok szkolny 2012/2013

    Na początek statystyka. W szkole mamy 481 uczniów, 39 nauczycieli dyplomowanych, 6 nauczycieli mianowanych i 1-go kontraktowego. 20 oddziałów klasowych (w tym 2 grupy "zerowe").

    Trzy powyższe zdania zostały napisane 30 marca 2013 r. Od tego czasu minęło ponad trzy miesiące i wydarzyło się tak wiele, że mógłbym pisać i pisać. Kilka pomysłów na wpis pozostało w głowie, a kilka powędrowało do śmieci ze względu na autocenzurę. Kto śledzi moje wpisy, a może nawet zna mnie osobiście, to wie, że czasami lubię sobie "pofilozofować". Mam nadzieję, że tym razem nie przesadzę, jeżeli zwrócę uwagę na to, co najważniejsze, a o czym zwykle zapominamy. Pomoże mi sam mistrz słowa Jan Kochanowski, który pisał - "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz".
    Słowa te, jako memento, chciałbym skierować do wszystkich, a szczególnie do samego siebie. To, co większość z nas robi ze swoim zdrowiem, to istne szaleństwo. Niby ludzie wykształceni, świadomi zagrożeń, a w życiu dają się wpędzić w niczym niepowstrzymywany "wyścig szczurów". Polska rzeczywistość gospodarcza zmusza nas do sięgania po różnorodne źródła dochodu (i nie mam tutaj na myśli tylko nauczycieli). Oprócz etatu niejednokrotnie sięgamy po dodatkowe zajęcia, zlecenia, projekty, żeby tylko zarobić kilka dodatkowych groszy (może na spełnienie marzeń, może na opłacenie rachunków, może na wakacje, może na chleb). Osobiście znam wiele osób, których czas pracy to 12-16 godzin. Do tego dochodzi stale narastające przemęczenie, pośpiech i stres. I nagle STOP - choroba, lekarz, szpital... I co z tego mamy? No może pieniądze na leczenie. :-). A tak przy okazji, składam życzenia szybkiego powrotu do zdrowia wszystkim, którzy właśnie walczą z chorobą.
    Czas z tym skończyć, bo na starość, ze wspomnień pozostanie nam tylko to, że kiedyś pracowaliśmy! Owszem - praca jest ważna, a wręcz niezbędna, ale oprócz tego jest jeszcze zdrowie i rodzina. I w tym miejscu, przychodzi mi do głowy cytat z głupiej reklamy telewizyjnej - "A Ty, co powiesz dziecku, gdy zapyta Cię, dlaczego nie zainwestowałeś w Polsce Wschodniej?". Kto to wymyślił? O wiele bardziej obawiałbym się pytania dziecka - A Ty, gdzie byłeś jak Cię potrzebowałam/em? Co wtedy odpowiemy?
     Niestety, ja też mam ten problem. Z wiekiem coraz bardziej dostrzegam go i staram się robić wszystko, aby go zlikwidować. Z tego powodu powstał również ten wpis, który niech będzie przestrogą dla mnie i tych wszystkich, którzy zapominają o tym, co w życiu jest ważne. Czasami trzeba zwolnić, odpocząć i zdystansować się od tego "szaleństwa". Dlatego, skracam dzisiejsze pisanie do minimum i idę poświęcić chwilkę rodzinie.
    Na koniec zaś dwa cytaty. Jeden, mojego nieżyjącego już dziadka - "Roboty nie przerobisz, a wódki nie przepijesz". Drugi zaś, pewnej dobrze znanej mi gimnazjalistki - "Ludzie, weźcie się i ogarnijcie!". Koniec i kropka.
(09.06.2013 - Niedziela).

Rok szkolny 2013/2014

    Wakacje..., znowu są wakacje. W tym roku szkolnym w murach naszej szkoły nauki pobierało 491 uczniów. Pracę w gronie nauczycieli w dniu 1 września 2013 r. rozpoczęło 46 nauczycieli (38 dyplomowanych, 5 mianowanych i 1 kontraktowy). Pracę w dniu 27 czerwca 2014 r. zakończyło 44 nauczycieli!
    I chociaż nadchodzą wakacje, to smutek pozostaje, bo w ciągu kilku miesięcy na "wieczne wakacje" odeszły dwie nasze koleżanki. Przegrały walkę z chorobą. 21 marca 2014 r. opuściła nas Marzena Książek, a 5 czerwca Bożena Janczyk.
"Sto spraw załatwionych
Tysiące niedokończonych
Listy nie napisane
Słowa niewypowiedziane
Marzenia niespełnione
Bo tak nadchodzi koniec..."

    Odeszły niespodziewanie i cicho, zostawiając po sobie pustkę. Jednak na zawsze pozostaną w naszych sercach, "bo nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych".

    Jak echo wracają do mnie słowa, które pisałem rok temu, a w głowie kołacze się natarczywa myśl o nieustannie mijających chwilach naszego życia.
    Jednak i w tym momencie nostalgii znajduję coś co sprawia, że jednak warto dalej iść do przodu. Przypominam sobie uśmiechy, chwile radości, szczęście oraz chwile beztroskiej zabawy. Wspominam miejsca, zdarzenia i tych, których kręte ścieżki losu biegły często obok moich, a czasami się spotykały, aby tworzyć drogę do wspólnej wędrówki po wertepach życia.
    W ciągłym kieracie pracy zdarzają się też momenty wypoczynku. Czasam jest to "dość męczący wypoczynek" - bo jakże inaczej można nazwać dwudniową jazdę autobusem i wędrówki po obcym kraju? Ja jednak nie narzekam.
    Aby przywołać wspomnienia miłych chwil spędzonych w gronie fajnych ludzi oraz atmosferę ciepłej jesieni na południu Europy, zapraszam do oglądania zdjęć z wyjazdu integracyjnego grona pedagogicznego i pracowników naszej szkoły do Budapesztu. I pamiętajcie - podróże kształcą (zwłaszcza te zagraniczne)...
    Kiedy i gdzie pojedziemy następnym razem? - nikt nie wie. Więc cieszmy się wspomnieniami.
    Dbajmy też o to, aby droga naszego życia była szeroka, abyśmy zawsze mieli przy sobie ludzi, którzy zechcą razem z nami tworzyć wspólną autostradę życia, po której pełni nadziei na lepsze jutro będziemy zmierzać w przyszłość.

(27.06.2014).

Rok szkolny 2014/2015

    Wakacje się kończą, a ja jeszcze nic nie napisałem o mijającym roku szkolnym. Naprawdę wstyd! Nie będę się jednak usprawiedliwiał, ale prywatnie miałem okropny i tragiczny rok. Mam jednak nadzieję, że trudne lata się kończą i chociaż jesteśmy coraz starsi, to więcej będziemy mieć powodów do radości niż do smutku.
    Zatem jako samozwańczy kronikarz informuję, że w roku szkolnym 2014/2015 do naszej szkoły uczęszczało 490 uczniów. Trudną pracę nauczyciela wykonywało 46 nauczycieli, w tym 38 nauczycieli dyplomowanych, 7 mianowanych i 1 kontraktowy.
    Niektórzy mogą zapytać dlaczego trudną pracę. No cóż - nie będę wyjaśniał dlaczego, bo jako nauczyciel robiłbym to zbyt długo, tylko zacytuję wszystkim dobrze znane powiedzenie - "obyś cudze dzieci uczył!". Nawiasem mówiąc, uczyć własne dzieci, to też nie lada wyzwanie. Ale tyle dygresji. Pora na historyjkę.
    Faktycznie, dane jest nam żyć w ciekawych czasach. Szczególnie jeśli chodzi o postęp technologiczny i rozwój wiedzy całej ludzkości. Kiedyś wyzwaniem była podróż dookoła świata, a teraz taką podróż można sobie zamówić w biurze podróży. Wystarczy "odrobina czasu" i "odrobina gotówki".
    Kiedyś marzyliśmy o lotach w kosmos, a autorzy książek s-f opowiadali nam o tajemniczych światach. Teraz mamy za sobą kilka wizyt na księżycu, a w planach kolonizację Marsa. Nie wiem czy wiecie, ale podobno jeszcze żadna załoga nie wylądował na "ciemnej" - niewidocznej z ziemi - stronie księżyca. Są jednak spiskowe teorie, które twierdzą zupełne coś innego.
    Tak przy okazji, chciałbym w tym miejscu polecić miłośnikom książek, powieść fantastyczno-naukową Jerzego Żuławskiego pod tytułem "Na srebrnym globie. Rękopis z Księżyca", która powstała na początku XX wieku - długo przed tym, zanim  Neil Armstrong stawiając pierwszy krok na księżycu powiedział "That's one small step for [a] man, one giant leap for mankind."  (Dla człowieka to jeden mały krok, dla ludzkości skok ogromny.). Wciągająca, dająca wiele do myślenia historia.
    Myśląc o kosmosie i odległych planetach czasami wydaje mi się, że są one podobne do różnych ludzi, których spotykamy w życiu. Najpierw nieznane, jak księżyc, budzą oczekiwania i nadzieje. Potem przy bliższym poznaniu okazuje się, że księżyc, to kawałek niezbyt przyjaznego dla człowieka ciała niebieskiego i trzeba wiele wysiłku i wytrwałości, aby chcieć poznawać go bliżej. Dla niektórych księżyc, to ciągle nadzieja, na być może nowe odkrycia, a dla innych zamknięty etap w drodze ludzkości ku krańcom kosmosu. Na pewno stał się on dźwignią dla rozwoju technicznego i technologicznego ludzkości, rozczarował zaś w kwestiach stworzenia warunków do życia. Ciekawostka - Chińczycy planują załogowe lądowanie na niewidocznej stronie księżyca. Techniczne trudne, ale na pewno wykonalne.
    Mars - to jest dopiero zagadka. Coraz częściej otrzymujemy nowe informacje o tej tajemniczej planecie, która jest teraz dość często obiektem częstych analiz różnych sond kosmicznych. Osobiście oglądałem lądowanie na Marsie łazika Curiosity, który cały czas bada czerwoną planetę. Mam nadzieję, że w niedługim czasie doczekamy się lądowania na Marsie misji załogowej, a mieszkańcy Ziemi będą obserwować to wydarzenie z takimi samymi emocjami jak pierwsze lądowanie człowieka na księżycu.
    Jaki będzie Mars? Na razie budzi w nas oczekiwania i nadzieje jakie kiedyś księżyc, ale jakim się okaże naprawdę i co nam przyniesie? Może nową wiedzę i odkrycia, a może kolejne rozczarowanie? Czy da się go skolonizować i będzie szansą do rozwoju ludzkości? Osobiście mam nadzieję, że tak będzie, chociaż przed nami długa droga do osiągnięcia celu. Bardzo chciałbym tego doczekać.
    Czy jestem niepoprawnym optymistą, czy marzycielem tęskniącym za idealnym światem? Tego nie wie nikt...
(31.08.2015).

Rok szkolny 2015/2016

    W roku szkolnym 2015/2016 do naszej szkoły uczęszczało 497 uczniów (w tym 45 w oddziałach "zerowych").
    Na stanowiskach nauczycieli dzielnie trwało: 39 nauczycieli  dyplomowanych, 8 mianowanych,  1 kontraktowy i 1 stażysta.

    Ale tym razem opowieści nie będzie :-( dłuższej opowieści.  I to wcale nie dlatego, że mi się nie chciało, bo opowieść powinna być już dawno.
    Powstało wprawdzie kilka koncepcji i kilka roboczych wersji. Głowa pełna myśli, a jednak... NIE. Bo czasami milczenie daje więcej do myślenia niż słowa, a jak mawiał Heraklit z Efezu - "panta rhei".
(31.10.2016).


Powrót do "Z życia szkoły"